Pozdro dla Was wszystkich
Kiedy już wszyscy zjedli i w ogóle takie tam różne rzeczy, do Billa zadzwonił ich szef, a raczej menager i powiedział, że ich trasa koncertowa zaczyna się już jutro o 20.00 w Berlinie, a jeszcze lepsze było to, że my miałyśmy jechać w trasę z nimi.Ucieszyłyśmy się bardzo z tego powodu i już zaczęłyśmy się przygotowywać. Oczywiście po nowe ubrania nie poszłyśmy bo nam się nie chciało, ale postanowiłyśmy pójść do fryzjera, ale dopiero następnego dnia. Teraz chciałyśmy poleniuchować chociaż jeden dzień. Zostaliśmy więc wszyscy w domu i siedzieliśmy na kanapie oglądając telewizję.
-Nudy…-zaczął marudzić Gucio-Zjadł bym coś.
-Powinieneś przejść na jakąś dietę. Wiem zero jedzenia dla Gucia w ciągu tego dnia!-krzyknęłam. Wszyscy spojrzeli na mnie ze zdziwieniem.-No co?
-On bez jedzenia to jak dom bez okien-powiedział Bill.
-No właśnie ja muszę dużo jeść, to nie tak łatwo przejść na jakąś sensowną dietę dla takiego łakomczucha jakim jestem ja-powiedział Gucio.Zaczęliśmy się śmiać.Nawet nie zauważyliśmy jak zrobiło się ciemno i musieliśmy iść spać.
-To dla odmiany, każda dziewczyna śpi dzisiaj w pokoju chłopaka-powiedziała moja siostra. Trochę mi się zdawało że wszyscy coś knują, ale nie byłam tego do końca pewna. Nic nie powiedziałam.
-To ja idę do Georga-powiedziała Melody i go pocałowała.
-A to za co?-zapytał zdziwiony.
-A czy zawsze musi być jakaś okazja?-zapytała równie zdziwiona jak on.
-Ja idę do Gucia-powiedziała Kat i już była przy swoim wybranku.
-To ja doc Toma-powiedziała Ola jakoś tak bez entuzjazmu.Zostali tylko Bill, Patryk, Julia i ja.
-A co z nami?-zapytałam.
-Jak to co?-zapytała Ola zdziwiona.
-No my z nikim nie jesteśmy-zauważyła słusznie Julia.
-Aha,no tak. To niech Julia idzie do Patryka a Klaudia do Billa-powiedziała Melody.
-Że jak?-zapytała Julia bardzo wkurzona.
-Ja nie chcę z nią być-Julia i Patryk zaczęli się kłócić.
-Spokój!-krzyknęła Kat.
-Ja z nią nie będę w jednym pokoju spać, na pewno nie-powiedział Patryk. Melody do niego podeszła i wzięła go na chwilę na bok.Teraz już byłam pewna że coś knują, ale nie dawałam po sobie nic poznać.Stałam z boku zupełnie sama.Bill też, no a Julia to tam oczywiste, po tym co zrobiła Billowi nikt jej nie lubi u nas w domu.Po chwili Patryk do nas wrócił, był bardzo uśmiechnięty i co chwila patrzył to na mnie to na Billa. Trochę mnie to wkurzało i chyba to zauważył bo w końcu przestał.
-No to jak będzie?-zapytał Bill.
-Tak jak mówiliśmy na początku-powiedział jakby nigdy nic Tom.
-Wow odzywasz się do mnie?-zapytałam.
-Myślałem że to ty do mnie się nie odzywasz-powiedział.
-Dobra to ja mogę iść z Julią do jednego pokoju-powiedział Patryk
-Ale ja nie mogę z tobą-odpowiedziała Julia.
-Julia!-krzyknęli wszyscy.
-Dobra nic już nie mowię. Super będę spać na podłodze bo z nim na pewno nie.
-Rób co chcesz przynajmniej dla mnie będzie całe łóżko.
-Wal się.
-Nie kłóćcie się już. Mamy chyba coś uczcić nie?-zapytał Bill.
-Wy musicie coś uczcić, bo mnie nawet w tym zespole nie ma-Julia miała pretensje.
-A dziwisz się?-zapytałam.
-Tak. A niby za co to?
-Za Billa-powiedziałam a on na mnie spojrzał.
-Jasne za niego. A czy to nie przypadkiem nie on zarywa do innych dziewczyn?-zapytała.
-On?Zarywa? On jest normalny, nie tak jak ty. Myślisz że możesz mieć każdego a tak naprawdę nikt ciebie nie chce-wygarnęłam jej prosto w twarz.
-Dziewczyny nie kłóćcie się, nie teraz-powiedział Gucio.
-Dobra ja idę już do jego pokoju bo tu nie wytrzymam psyhicznie z wami. Nara.-powiedziała Julia i wyszła trzaskając przy tym drzwiami.
-Jedną mniej-powiedział Tom.
-No to ustalone. Na razie!-powiedziaa Melody i jakoś bardzo szybko wszyscy zmyli się z pokoju.
-Zostaliśmy sami-powiedział Bill.
-Jak widać. To co idziemy?-zapytałam.
-Chyba tak.Bo co będziemy tu robić.
Poszliśmy do jego pokoju.
-Jak chcesz to mogę spać na podłodze-powiedział.
-Nie no…nie musisz. Ty mi tam chyba nic nie zrobisz, ale do twojego brata to nie byłabym tego pewna heh.
-No dobra, gdzie woliz spać pod ścianą czy z drugiej strony?-zapytał.
-Nie no mi obojętnie.
-No dobra, to ja pójdę po ścianę, bo wiesz…zawsze spadnę heh.
-Oki:)
Kiedy rano się obudziłam Bill jeszcze spał. Spojrzałam na niego. Wyglądał na takiego grzecznego i niewinnego. Chciało mi się tak na niego ciągle patrzeć, bez końca. Póki czas mogę się patrzeć-pomyślałam.Kiedy tak leżałam i się w niego wpatrywałam on nagle otworzył oczy i się uśmiechnął.
-Nie śpisz już?-zapytał ciągle się uśmiechając.
-Jakoś nie mogłam spać.
-Ale w nocy sobie chociaż trochę pospałaś nie? W końcu dzisiaj ważny dzień.
-No tylko się szybko obudziłam tak to jest spoko.
-To dobrze.A mogę się o coś zapytać?
-Wal śmiało.
-Czemu się tak na mnie patrzałaś?
-Eeee…-nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć.-No..eeee….ja….no wiesz…
-No właśnie chodzi o to, że nie wiem.-widać było że się trochę nabija. Chyba wiedział o co biega, ale udawał że nie wie.
-No bo ja…no ten tego….no bo wiesz…no dobra powiem Ci.Po prostu…kiedy zerwałam z Tomem zrozumiałam że Ty jesteś od niego lepszy.
On tylko spojrzał na mnie tak jakoś inaczej, a potem się uśmiechnął.
-Heh, ty i Tom to dwa różne światy, on jest za wielkim podrywaczem-powiedział.
-No chyba tak.
-Nie chyba a na pewno.
-Dobra to ja lecę do łazienki się ubrać,a potem w drogę nie?
-Nom.
Kiedy już wszyscy byli gotowi wyruszyliśmy w drogę do Berlina.Po drodze dużo gadaliśmy i śmialiśmy się. Czas leciał bardzo szybko.Gdy dojechaliśmy na miejsce poszliśmy za kulisy i tam mogliśmy się przygotować.
-No to wy występujecie pierwsze,a my po was-oznajmił światu Georg.
-Jakbyśmy nie wiedziały-powiedziałyśmy równo.
-Dobrze wtedy że wszystko wiecie i nie trzeba wyjaśniać. A macie gitary?
-Mamy.
-A o perkusję nawet nie zapyta-powiedziała Kat udając obrażoną.
-Bo perkusje na pewno wzięłaś, widziałem jak pakowałaś ją razem z Guciem do tyłu wozu.
-A…chyba że tak.
-Dobra to idźcie na scenę.
-Już?
-No a kiedy?Teraz.
-O rany, ja się denerwuję.
-Nie ma czego, oni was polubią na bank.
-Jasne, a jak się dowiedzą, że się z wami przyjaźnimy, a niektóre nawet coś więcej to zabiją nas od razu chyba.
-Nie no zabić nie, najwyżej pobiją.
-Naprawdę dodałeś nam otuchy wiesz-powiedziała Melody.
-Nie dziękujcie pogadamy jak zejdziecie ze sceny.Aha wiecie że mamy występować pięć metrów nad ziemią, na takiej płytce nie?
-Nie wiemy.
-To już wiecie.
-Ale ja mam lęk wysokości-powiedziałam.
-To nie patrz w dół, wtedy będzie dobrze-powiedział Tom.
-Aha, dzięki za radę-powiedziałam do niego i się odwróciłam.
-Jejciu Klaudia, czy to, że my już ze sobą nie jesteśmy musi znaczyć, że nie możemy się przjaźnić?-zapytał nagle.
-Myślałam, że kto inny tutaj tak myśli-powiedziałam do niego i dowróciłam się przodem.
-A jak ten drugi tak nie myśli to co będzie?
-No chyba przyjaciółmi możemy być nie?
-No to zgoda.
-Dobra to my już idziemy zaśpiewać nasz hit hehe-powiedziała Ola.
-A co śpiewacie?
-No naszą jedyną jak dotąd piosenkę”I believe I can fly”.
-Aha, fajna ona jest-do sali wszedł Bill.
Kiedy już weszłyśmy na scenę, 5 metrów nad ziemią na początku zakręciło mi się w głowie, ale potem si wuluzowałam jak zobaczyłam nawet transparenty dla nas. Strasznie mnie to ucieszyłó, chociaż dla TH było chyba sto razy więcej, ale to nie było teraz ważne. Liczył się tylko nasz występ.No i wypadłyśmy całkiem nieźle. Podobało się ludziom i to nas bardzo zadowoliło.Za kulisami wszyscy nam gratulowali takiej reakcji fanów.
-Blog 27 wszyscy wyśmiali, a was polubili i to bardzo-powiedział Tom.
-No to chyba dobrze nie.
-Ej…a gdzie jest Bill?-zapytałam. Rozejrzeliśmy się po sali, nie było go. Nagle usłyszeliśmy bardzo głośny huk i jak fani TH wstrzymują oddechi. Wybiegliśmy na scenę, a tam…..





















































