Nagle usłyszeliśmy głośny huk
Nagle usłyszeliśmy głośny huk. Kiedy wybiegliśmy zza kulisów,zauważyliśmy tylko to,że cała scena zawaliła się i spadła 5 metrów w dół. Byliśmy przerażeni.
-Tam chyba był Bill-powiedział Tom, a głos mu drżał.
-Jak to? On tam był/-zapytałam strasznie zaniepokojona.
-A co jak go…-zaczął mówić Tom, ale Ola mu przerwała.
-Nawet tak nie myśl, go na pewno tam nie było-mówiła chociaż sama w to nie wierzyła.
Kiedy tak wszyscy stali i denerwowali się, zamartwaili usłyszeliśmy za sobą jakieś głosy.
-Pewnie przyszli po nas-powiedziała Melody.
-Może wiedzą coś w sprawie Billa-powiedział Tom i już stał na drugim końcu małego pomieszczenia.
-No, wiedziałem że tutaj was zastanę-powiedział menager chłopaków.
-Proszę pana, czy tam był Bill?-zapytał Tom.
-Tego jeszcze nie wimy, ale jak tylko coś nam powiedzą to dam was znać. Zostajecie tutaj, czy idziecie ze mną?
-Chyba zostaniemy, tutaj nie słychać tego harmideru.
-Tom, nie martw się. Twój brat na pewno gdzieś wyszedł, nic mu nie będzie.
-Oby.
Siedzieliśmy tak jeszcze dobre dwie godziny, w napięciu i milczeniu. Nagle usłyszeliśmy za sobą głos Billa.
-No, wiedziałem, że was tutaj zastanę. Co macie takie miny?-zapytał bardzo uśmiechnięty na nasz widok.
-Bill!Ty żyjesz!-krzyknął Tom i chyba po raz pierwszy od kiedy ich znałyśmy przytulił swojego brata
-Rany, myślałem, że wy wiecie-powiedział Bill.
-O czym?
-No, że ja poszedłem do sklepu, a nie na scenę:)
-A ktoś miał nam o tym powiedzieć?-zapytałam zdziwiona.
-Nom…tak.Nasz menager.
-On nam powiedział, że nie wiadomo czy jesteś pod sceną.-powiedział wkurzony Georg.
-No to wam zrobił kawał. Nie wiedziałem,że wy się mną aż tak przejmiecie.
-W końcu od czego ma się przyjaciół-powiedziałam.
-No to co?Będziemy tutaj tak siedzieć, czy idziemy się dowiedzieć jak to wszystko się stało?-zapytała Kat.Wszyscy wybrali tą drugą opcję.Więc udaliśmy się na dół i poszliśmy do jakiegoś faceta z Wiadomości.
-Proszę pana, wie pan może co tu się stało?-zapytał Tom.
-Miałem nadzieję, że ktoś z was mi to powie. Każdy tu gada co innego, już nie wiem komu wierzyć.-odpowiedział wiadomościarz.
-Aha, to dzięki za info-powiedział Bill i poszliśmy dalej.Napotkaliśmy jakąś dziewczynę.
-Ej, wiesz może co tu się stało?-zapytał Gucio.
-A!!!!To Tokio hotel!Mogę prosić o autografy.
-Chyba raczej nic z tego, ona też nic nie wie-powiedziałam do reszty.
-A wasz menager?-zapytała Ola.
-Ja się do niego nie odzywam, nie wiem jak wy-powiedział Tom, a Georg i Gucio go poparli.
-No to musimy udać się do hotelu i położyć się spać-powiedział zrezygnowany Bill.
Jak powiedział tak zrobiliśmy.Ale był mały problem:był tylko jeden pokój.
-Ej no ludzie, co my tutaj robimy?-zapytałam.
-My tu będziemy spać-powiedział Tom z chytrym uśmieszkiem.
-Dziewczyny z chłopakami?-zapytałyśmy wszystkie równo.
-A dlaczego nie? W końcu nie jesteśmy już dziećmi-powiedział Bill. Wszystkie spojrzałyśmy na niego jak na skończonego palanta.
-Będzie na zmianę:chłopak dziewczyna chłopak dziewczyna.
-A nie może być dziewczyna dziewczyna chłopak chłopak?-zapytałam.
-Nie bo wtedy nie będzie tak fajnie-powiedział Tom.
-Niech wam będzie.
Położyliśmy się wszyscy, ale było nam wygodnie.Położeni byliśmy w takiej kolejności: Georg, Melody, Gustav, Kat, Bill, ja, Tom, Ola.Było nawet fajnie, bo każdy co chwilę się szturał i mówił podaj dalej.W końcu wszyscy zasnęli oprócz mnie. A przynajmniej tak mi się wydawało.
-Czemu nie śpisz?-usłyszałam głos Toma.Odwróciłam się w jego stronę i powiedziałam.
-Tak jakoś mi się nie chce.
-To tak jak mi.Ale lepiej śpi, jutro gramy przecież następny koncert.
-Jak ma być taki jak ten dzisiejszy to dziękuję bardzo.
-Nom, to było chore, jak scena mogła się zerwać? Myślisz, że to tylko przypadek?
-Co ty masz na myśli?
-Że ktoś to zaplanował. Wiem, że czasem przesadzam, dlatego tak gadam, ale nie ma stuprocentowej pewności, że to tylko przypadek.
-No…nie. Ale kto by to chciał zrobić?
-Nie wiem.Może ktoś kogo nie znamy, a kto zna nas.
-Nie rozumiem.
-No jakieś fanki, które was nie lubią bo macie z nami trasę, albo jakiś inny zespół. Jest wiele propozycji.
-A jeśli to faktycznie był przypadek?
-To nasze podejrzenia poszły na marne-powiedział i się zaśmiał.
-Dobra, idę spać bo się rano nie obudzę.
-Nom ja też.
I zasnęliśmy. Kiedy się rano obudziłam nikogo nie było w pokoju. Zdziwiło mnie to, bo przed wczorajszym wieczorem dziewczyny obiecały że na mnie poczekają.Wyszłam z pokoju, ale na korytarzu też ich nie było.Poszłam do recepcji, zapytać, czy gdzieś wychodzili.
-Przepraszam, czy Tokio hotel wychodzili już z hotelu?
-Tak, jakąś godzinę temu.
-Jak to?Nie poczekali, albo nie zostawili jakiejś kartki?
-Tak, zostawili. Dla pani Klaudiii.
-To ja.
-Proszę-podała mi kartkę.
-Dziękuję bardzo.
Poszłam z powrotem do pokoju i usiadłam na tym łóżku.Przeczytałam kartkę,a była na niej napisane:
Klaudia, nie obraź się ale nie mogliśmy czekać.Powiedzieli nam,że już wiadomo dlaczego scena się zerwała, ale to nie jest rozmowa na telefon. Więc poszliśmy na halę wczorajszego koncertu. Wrócimy za dwie godziny. Pozdrawiamy. Bill i Tom.
-Super-powiedziałam do siebie i znowu wyszłam z pokoju. Postanowiłam, że pójdę na tą halę i zobaczę co tam się dzieje.Kiedy w końcu do niej doszłam okazało się,że wszyscy tam są i siedzą na murku.
-Fajnie że poczekaliście-powiedziałam na przywitanie.
-No wiesz…jak zadzwonił do nas ten facet, to jeszcze spałaś, a nie chcieliśmy cię budzić.-powiedział Tom.
-Dzięki za troskę.
-No nie obrażaj się.Tam wyszło.
-Wiadomo już coś.
-No…nasze przypuszczenia się sprawdziły-powiedział Tom.
-To znaczy?
-Ktoś specjalnie poluzował części tej wiszącej sceny, dlatego spadła.
-Aha,a wiadomo kto to zrobił?
-Jakaś dziewczyna z Polski-powiedziała Kat.
-Z Poslki?
-Tak, o inicjałach M.B, pochodząca z małego miasteczka na północy kraju o nazwie Wejherowo.
-Ej, to pasuje do Martyny.Tej naszej koleżanki starej.No wiesz, co spotkałyśmy ją jak byłyśmy w Polsce niedawno.
-Faktycznie, ale nie ma pewnośći. Wiesz,jest wiele osób o takich inicjałach.
-No tak.
-Ale jakoś do tego dojdą.Na pewno-powiedział Bill.
-A komuś się coś wczoraj stało?
-Nom…jedną dziewczynę przygniotło.
-O rany, a co z nią?
-Jest w szpitalu, ale z tego wyjdzie.Nie jest aż tak źle.
-To dobrze. No to co robimy?Będziemy tak stać?
-Może pójdziemy na lody?-zaproponowała Kat.Wszyscy się zgodzili, bo byliśmy już głodni.Każdy kupił potrójne, w swoich ulubionych smakach.Ja kupiłam czekoladowo-orzechowo-kawowe. Moje ulubione. Prawie zawsze je kupuję.Kiedy je już zjedliśmy wróciliśmy do hotelu.Gdy weszliśmy do naszego pokoju, od razu rzuciłam się na kanapę.
-Ta co najdłużej spała pierwsza się kładzie, co za sprawiedliwość-zażartował Bill.
-Jak chcecie to się dołączcie. Póki co cała kanapa jest dla mnie:)-powiedziałam.
-Aha, to my się dołączymy-powiedziały Melody i Kat.
Leżałyśmy tak a chłopcy się na nas patrzeli. Trochę nas to krępowało, bo nie za bardzo wiedziałyśmy co robić.
-No co się tak gapicie?-zapytałam.
-Nie no tak sobie.Fajnie razem wyglądacie.
-To spadać mi z pokoju, bo mamy poważny temat do rozmowy, a wy nie macie słuchać-powiedziałam i wypchnęłam ich na korytarz.
-A za co to?-było tylko słychać zza drzwi.
-A o czym my tak w ogóle chcemy gadać?-zapytała Melody.
-Myślisz że ja wiem?-zapytałam.
-To czemu ich wywaliłaś?Mojego kochanego Toma!-krzyknęła Ola i wybiegła na korytarz.
-Nie przejmuj się, w końcu ty też nie chcesz już być z Tomem,prawda?
-…
-Prawda?
-A co? Nie, nie chcę.
-Coś mało przekonuwująco to powiedziałaś, ale niech ci będzie.
-Po prostu się jeszcze nie przywyczaiłam,że Tom nie jest ze mną.
-Przecież nie jesteście już razem od ponad miesiąca. Więc o co biega?
-Nie przejmowałabyś się wcale, jakbyś zerwała z Georgiem? Od razu byś się pozbierała?
-No…nie.
-No właśnie. To ja teraz tak mam tylko nie z Georgiem a z Tomem.
-Ale przejdzie ci, nie?
-Nie wiem.
-Przecież czas leczy rany.
-Ale potrzeba czasem dużo tego czasu, żeby wszystko zrozumieć.





















































