Konkurs Comment

17:44 on 7 Marzec 2010

No więc, mam dla was konkurs, w którym musicie się wykazac …. no właśnie, nie wiem jak to… y … napissac (za dodatkowe punkty: co to znaczy piss [albo PiS albo peace. wsztstko brzmi tak samo!]) W gruncie rzeczy macie łopatologicznie (fajne słowo. prawie jak prestidigitator albo powyłamywane) napisac jak sie wstawia zdjęcia do notki. Ten pomysł wyszedł od mojego brata Pankracego,(9-letniego) który postanowił w ramach eksperymentu sprawdzic wasze umiejętności. Szczwana bestia. Qrwa jego mac!
No i za wygraną, przypuścmy, 5 komci, tak żeby było symbolicznie.
A. i teraz zaczynam pisanie w Wordzie (najgorszy program tekstowy wszechczasów [razem sie pisze czy osobno?]) mojego opowiadanka.
o.

Nasza grypa wygrała! Comment

17:43 on 25 Luty 2010

Nasza grupa teatralna “Zamiast” (z Tarnowa Podgórnego) WYGRAŁA FESTIWAL TEATRÓW W MARCINKU! Kto nie mieszka w Poznaniu, nie wie, co to Marcinek. Otóż jest to prestiżowe liceum w Poznaniu. No i wygraliśmy takie nagrody:
1. Grand Prix (Mały Marcinek- tak to sie nazywa)
2. Nagrodę od Jury Studenckiego
3. Nagrodę od Policji (!) za profilaktycznośc. (Nasze przedstawienie opowiada o chłopaku, który sie na koncu zabija =P)
O, dostałam smsa. Ty, dobre. Od Pauliny z zespołu. Pisze, czy bym wystąpiła w gimnazjum. Jasne, że tak!
Ale teraz tak na koniec. Ten festiwal był 19 marca. No ba ja sie chciałam pochwalic.
Zajrzyjcie na blog Gotycznej ( robię ci reklamę, widzisz jaka jestem wspaniałomyślna???) Tam jest historia o Rebel. No i ja mam pomysł na losy CÓRKI tej Rebel. Co wy na to?

Dzisiaj triumfujemy!

17:42 on 21 Luty 2010

HA! Razem pokonamy te deb… ujc, sorki, dziewczynki… A co do F-K (ef-ków heh) to one rzeczywiście piszą Billy Jo. A teraz pytanie na dzis: Co takiego w tokio hotel (specjalnie napisałam z małej litery!) widzą ich fanki kochanki? Ach Ach Ach! jak ja was lubię! nie wiem co wam jeszcze napisac… pisałam już że was lubię? A, pisałam. Ale nie zaszkodzi jeszcze raz, nie? Każdy lubi byc lubiany! Dobra, idę, bo piszę coraz głupsze rzeczy… PA!!!

Nagle usłyszeliśmy głośny huk

17:41 on 19 Luty 2010

Nagle usłyszeliśmy głośny huk. Kiedy wybiegliśmy zza kulisów,zauważyliśmy tylko to,że cała scena zawaliła się i spadła 5 metrów w dół. Byliśmy przerażeni.
-Tam chyba był Bill-powiedział Tom, a głos mu drżał.
-Jak to? On tam był/-zapytałam strasznie zaniepokojona.
-A co jak go…-zaczął mówić Tom, ale Ola mu przerwała.
-Nawet tak nie myśl, go na pewno tam nie było-mówiła chociaż sama w to nie wierzyła.
Kiedy tak wszyscy stali i denerwowali się, zamartwaili usłyszeliśmy za sobą jakieś głosy.
-Pewnie przyszli po nas-powiedziała Melody.
-Może wiedzą coś w sprawie Billa-powiedział Tom i już stał na drugim końcu małego pomieszczenia.
-No, wiedziałem że tutaj was zastanę-powiedział menager chłopaków.
-Proszę pana, czy tam był Bill?-zapytał Tom.
-Tego jeszcze nie wimy, ale jak tylko coś nam powiedzą to dam was znać. Zostajecie tutaj, czy idziecie ze mną?
-Chyba zostaniemy, tutaj nie słychać tego harmideru.
-Tom, nie martw się. Twój brat na pewno gdzieś wyszedł, nic mu nie będzie.
-Oby.
Siedzieliśmy tak jeszcze dobre dwie godziny, w napięciu i milczeniu. Nagle usłyszeliśmy za sobą głos Billa.
-No, wiedziałem, że was tutaj zastanę. Co macie takie miny?-zapytał bardzo uśmiechnięty na nasz widok.
-Bill!Ty żyjesz!-krzyknął Tom i chyba po raz pierwszy od kiedy ich znałyśmy przytulił swojego brata
-Rany, myślałem, że wy wiecie-powiedział Bill.
-O czym?
-No, że ja poszedłem do sklepu, a nie na scenę:)
-A ktoś miał nam o tym powiedzieć?-zapytałam zdziwiona.
-Nom…tak.Nasz menager.
-On nam powiedział, że nie wiadomo czy jesteś pod sceną.-powiedział wkurzony Georg.
-No to wam zrobił kawał. Nie wiedziałem,że wy się mną aż tak przejmiecie.
-W końcu od czego ma się przyjaciół-powiedziałam.
-No to co?Będziemy tutaj tak siedzieć, czy idziemy się dowiedzieć jak to wszystko się stało?-zapytała Kat.Wszyscy wybrali tą drugą opcję.Więc udaliśmy się na dół i poszliśmy do jakiegoś faceta z Wiadomości.
-Proszę pana, wie pan może co tu się stało?-zapytał Tom.
-Miałem nadzieję, że ktoś z was mi to powie. Każdy tu gada co innego, już nie wiem komu wierzyć.-odpowiedział wiadomościarz.
-Aha, to dzięki za info-powiedział Bill i poszliśmy dalej.Napotkaliśmy jakąś dziewczynę.
-Ej, wiesz może co tu się stało?-zapytał Gucio.
-A!!!!To Tokio hotel!Mogę prosić o autografy.
-Chyba raczej nic z tego, ona też nic nie wie-powiedziałam do reszty.
-A wasz menager?-zapytała Ola.
-Ja się do niego nie odzywam, nie wiem jak wy-powiedział Tom, a Georg i Gucio go poparli.
-No to musimy udać się do hotelu i położyć się spać-powiedział zrezygnowany Bill.
Jak powiedział tak zrobiliśmy.Ale był mały problem:był tylko jeden pokój.
-Ej no ludzie, co my tutaj robimy?-zapytałam.
-My tu będziemy spać-powiedział Tom z chytrym uśmieszkiem.
-Dziewczyny z chłopakami?-zapytałyśmy wszystkie równo.
-A dlaczego nie? W końcu nie jesteśmy już dziećmi-powiedział Bill. Wszystkie spojrzałyśmy na niego jak na skończonego palanta.
-Będzie na zmianę:chłopak dziewczyna chłopak dziewczyna.
-A nie może być dziewczyna dziewczyna chłopak chłopak?-zapytałam.
-Nie bo wtedy nie będzie tak fajnie-powiedział Tom.
-Niech wam będzie.
Położyliśmy się wszyscy, ale było nam wygodnie.Położeni byliśmy w takiej kolejności: Georg, Melody, Gustav, Kat, Bill, ja, Tom, Ola.Było nawet fajnie, bo każdy co chwilę się szturał i mówił podaj dalej.W końcu wszyscy zasnęli oprócz mnie. A przynajmniej tak mi się wydawało.
-Czemu nie śpisz?-usłyszałam głos Toma.Odwróciłam się w jego stronę i powiedziałam.
-Tak jakoś mi się nie chce.
-To tak jak mi.Ale lepiej śpi, jutro gramy przecież następny koncert.
-Jak ma być taki jak ten dzisiejszy to dziękuję bardzo.
-Nom, to było chore, jak scena mogła się zerwać? Myślisz, że to tylko przypadek?
-Co ty masz na myśli?
-Że ktoś to zaplanował. Wiem, że czasem przesadzam, dlatego tak gadam, ale nie ma stuprocentowej pewności, że to tylko przypadek.
-No…nie. Ale kto by to chciał zrobić?
-Nie wiem.Może ktoś kogo nie znamy, a kto zna nas.
-Nie rozumiem.
-No jakieś fanki, które was nie lubią bo macie z nami trasę, albo jakiś inny zespół. Jest wiele propozycji.
-A jeśli to faktycznie był przypadek?
-To nasze podejrzenia poszły na marne-powiedział i się zaśmiał.
-Dobra, idę spać bo się rano nie obudzę.
-Nom ja też.
I zasnęliśmy. Kiedy się rano obudziłam nikogo nie było w pokoju. Zdziwiło mnie to, bo przed wczorajszym wieczorem dziewczyny obiecały że na mnie poczekają.Wyszłam z pokoju, ale na korytarzu też ich nie było.Poszłam do recepcji, zapytać, czy gdzieś wychodzili.
-Przepraszam, czy Tokio hotel wychodzili już z hotelu?
-Tak, jakąś godzinę temu.
-Jak to?Nie poczekali, albo nie zostawili jakiejś kartki?
-Tak, zostawili. Dla pani Klaudiii.
-To ja.
-Proszę-podała mi kartkę.
-Dziękuję bardzo.
Poszłam z powrotem do pokoju i usiadłam na tym łóżku.Przeczytałam kartkę,a była na niej napisane:
Klaudia, nie obraź się ale nie mogliśmy czekać.Powiedzieli nam,że już wiadomo dlaczego scena się zerwała, ale to nie jest rozmowa na telefon. Więc poszliśmy na halę wczorajszego koncertu. Wrócimy za dwie godziny. Pozdrawiamy. Bill i Tom.
-Super-powiedziałam do siebie i znowu wyszłam z pokoju. Postanowiłam, że pójdę na tą halę i zobaczę co tam się dzieje.Kiedy w końcu do niej doszłam okazało się,że wszyscy tam są i siedzą na murku.
-Fajnie że poczekaliście-powiedziałam na przywitanie.
-No wiesz…jak zadzwonił do nas ten facet, to jeszcze spałaś, a nie chcieliśmy cię budzić.-powiedział Tom.
-Dzięki za troskę.
-No nie obrażaj się.Tam wyszło.
-Wiadomo już coś.
-No…nasze przypuszczenia się sprawdziły-powiedział Tom.
-To znaczy?
-Ktoś specjalnie poluzował części tej wiszącej sceny, dlatego spadła.
-Aha,a wiadomo kto to zrobił?
-Jakaś dziewczyna z Polski-powiedziała Kat.
-Z Poslki?
-Tak, o inicjałach M.B, pochodząca z małego miasteczka na północy kraju o nazwie Wejherowo.
-Ej, to pasuje do Martyny.Tej naszej koleżanki starej.No wiesz, co spotkałyśmy ją jak byłyśmy w Polsce niedawno.
-Faktycznie, ale nie ma pewnośći. Wiesz,jest wiele osób o takich inicjałach.
-No tak.
-Ale jakoś do tego dojdą.Na pewno-powiedział Bill.
-A komuś się coś wczoraj stało?
-Nom…jedną dziewczynę przygniotło.
-O rany, a co z nią?
-Jest w szpitalu, ale z tego wyjdzie.Nie jest aż tak źle.
-To dobrze. No to co robimy?Będziemy tak stać?
-Może pójdziemy na lody?-zaproponowała Kat.Wszyscy się zgodzili, bo byliśmy już głodni.Każdy kupił potrójne, w swoich ulubionych smakach.Ja kupiłam czekoladowo-orzechowo-kawowe. Moje ulubione. Prawie zawsze je kupuję.Kiedy je już zjedliśmy wróciliśmy do hotelu.Gdy weszliśmy do naszego pokoju, od razu rzuciłam się na kanapę.
-Ta co najdłużej spała pierwsza się kładzie, co za sprawiedliwość-zażartował Bill.
-Jak chcecie to się dołączcie. Póki co cała kanapa jest dla mnie:)-powiedziałam.
-Aha, to my się dołączymy-powiedziały Melody i Kat.
Leżałyśmy tak a chłopcy się na nas patrzeli. Trochę nas to krępowało, bo nie za bardzo wiedziałyśmy co robić.
-No co się tak gapicie?-zapytałam.
-Nie no tak sobie.Fajnie razem wyglądacie.
-To spadać mi z pokoju, bo mamy poważny temat do rozmowy, a wy nie macie słuchać-powiedziałam i wypchnęłam ich na korytarz.
-A za co to?-było tylko słychać zza drzwi.
-A o czym my tak w ogóle chcemy gadać?-zapytała Melody.
-Myślisz że ja wiem?-zapytałam.
-To czemu ich wywaliłaś?Mojego kochanego Toma!-krzyknęła Ola i wybiegła na korytarz.
-Nie przejmuj się, w końcu ty też nie chcesz już być z Tomem,prawda?
-…
-Prawda?
-A co? Nie, nie chcę.
-Coś mało przekonuwująco to powiedziałaś, ale niech ci będzie.
-Po prostu się jeszcze nie przywyczaiłam,że Tom nie jest ze mną.
-Przecież nie jesteście już razem od ponad miesiąca. Więc o co biega?
-Nie przejmowałabyś się wcale, jakbyś zerwała z Georgiem? Od razu byś się pozbierała?
-No…nie.
-No właśnie. To ja teraz tak mam tylko nie z Georgiem a z Tomem.
-Ale przejdzie ci, nie?
-Nie wiem.
-Przecież czas leczy rany.
-Ale potrzeba czasem dużo tego czasu, żeby wszystko zrozumieć.

Pozdro dla Was wszystkich

17:41 on 9 Luty 2010

Kiedy już wszyscy zjedli i w ogóle takie tam różne rzeczy, do Billa zadzwonił ich szef, a raczej menager i powiedział, że ich trasa koncertowa zaczyna się już jutro o 20.00 w Berlinie, a jeszcze lepsze było to, że my miałyśmy jechać w trasę z nimi.Ucieszyłyśmy się bardzo z tego powodu i już zaczęłyśmy się przygotowywać. Oczywiście po nowe ubrania nie poszłyśmy bo nam się nie chciało, ale postanowiłyśmy pójść do fryzjera, ale dopiero następnego dnia. Teraz chciałyśmy poleniuchować chociaż jeden dzień. Zostaliśmy więc wszyscy w domu i siedzieliśmy na kanapie oglądając telewizję.
-Nudy…-zaczął marudzić Gucio-Zjadł bym coś.
-Powinieneś przejść na jakąś dietę. Wiem zero jedzenia dla Gucia w ciągu tego dnia!-krzyknęłam. Wszyscy spojrzeli na mnie ze zdziwieniem.-No co?
-On bez jedzenia to jak dom bez okien-powiedział Bill.
-No właśnie ja muszę dużo jeść, to nie tak łatwo przejść na jakąś sensowną dietę dla takiego łakomczucha jakim jestem ja-powiedział Gucio.Zaczęliśmy się śmiać.Nawet nie zauważyliśmy jak zrobiło się ciemno i musieliśmy iść spać.
-To dla odmiany, każda dziewczyna śpi dzisiaj w pokoju chłopaka-powiedziała moja siostra. Trochę mi się zdawało że wszyscy coś knują, ale nie byłam tego do końca pewna. Nic nie powiedziałam.
-To ja idę do Georga-powiedziała Melody i go pocałowała.
-A to za co?-zapytał zdziwiony.
-A czy zawsze musi być jakaś okazja?-zapytała równie zdziwiona jak on.
-Ja idę do Gucia-powiedziała Kat i już była przy swoim wybranku.
-To ja doc Toma-powiedziała Ola jakoś tak bez entuzjazmu.Zostali tylko Bill, Patryk, Julia i ja.
-A co z nami?-zapytałam.
-Jak to co?-zapytała Ola zdziwiona.
-No my z nikim nie jesteśmy-zauważyła słusznie Julia.
-Aha,no tak. To niech Julia idzie do Patryka a Klaudia do Billa-powiedziała Melody.
-Że jak?-zapytała Julia bardzo wkurzona.
-Ja nie chcę z nią być-Julia i Patryk zaczęli się kłócić.
-Spokój!-krzyknęła Kat.
-Ja z nią nie będę w jednym pokoju spać, na pewno nie-powiedział Patryk. Melody do niego podeszła i wzięła go na chwilę na bok.Teraz już byłam pewna że coś knują, ale nie dawałam po sobie nic poznać.Stałam z boku zupełnie sama.Bill też, no a Julia to tam oczywiste, po tym co zrobiła Billowi nikt jej nie lubi u nas w domu.Po chwili Patryk do nas wrócił, był bardzo uśmiechnięty i co chwila patrzył to na mnie to na Billa. Trochę mnie to wkurzało i chyba to zauważył bo w końcu przestał.
-No to jak będzie?-zapytał Bill.
-Tak jak mówiliśmy na początku-powiedział jakby nigdy nic Tom.
-Wow odzywasz się do mnie?-zapytałam.
-Myślałem że to ty do mnie się nie odzywasz-powiedział.
-Dobra to ja mogę iść z Julią do jednego pokoju-powiedział Patryk
-Ale ja nie mogę z tobą-odpowiedziała Julia.
-Julia!-krzyknęli wszyscy.
-Dobra nic już nie mowię. Super będę spać na podłodze bo z nim na pewno nie.
-Rób co chcesz przynajmniej dla mnie będzie całe łóżko.
-Wal się.
-Nie kłóćcie się już. Mamy chyba coś uczcić nie?-zapytał Bill.
-Wy musicie coś uczcić, bo mnie nawet w tym zespole nie ma-Julia miała pretensje.
-A dziwisz się?-zapytałam.
-Tak. A niby za co to?
-Za Billa-powiedziałam a on na mnie spojrzał.
-Jasne za niego. A czy to nie przypadkiem nie on zarywa do innych dziewczyn?-zapytała.
-On?Zarywa? On jest normalny, nie tak jak ty. Myślisz że możesz mieć każdego a tak naprawdę nikt ciebie nie chce-wygarnęłam jej prosto w twarz.
-Dziewczyny nie kłóćcie się, nie teraz-powiedział Gucio.
-Dobra ja idę już do jego pokoju bo tu nie wytrzymam psyhicznie z wami. Nara.-powiedziała Julia i wyszła trzaskając przy tym drzwiami.
-Jedną mniej-powiedział Tom.
-No to ustalone. Na razie!-powiedziaa Melody i jakoś bardzo szybko wszyscy zmyli się z pokoju.
-Zostaliśmy sami-powiedział Bill.
-Jak widać. To co idziemy?-zapytałam.
-Chyba tak.Bo co będziemy tu robić.
Poszliśmy do jego pokoju.
-Jak chcesz to mogę spać na podłodze-powiedział.
-Nie no…nie musisz. Ty mi tam chyba nic nie zrobisz, ale do twojego brata to nie byłabym tego pewna heh.
-No dobra, gdzie woliz spać pod ścianą czy z drugiej strony?-zapytał.
-Nie no mi obojętnie.
-No dobra, to ja pójdę po ścianę, bo wiesz…zawsze spadnę heh.
-Oki:)
Kiedy rano się obudziłam Bill jeszcze spał. Spojrzałam na niego. Wyglądał na takiego grzecznego i niewinnego. Chciało mi się tak na niego ciągle patrzeć, bez końca. Póki czas mogę się patrzeć-pomyślałam.Kiedy tak leżałam i się w niego wpatrywałam on nagle otworzył oczy i się uśmiechnął.
-Nie śpisz już?-zapytał ciągle się uśmiechając.
-Jakoś nie mogłam spać.
-Ale w nocy sobie chociaż trochę pospałaś nie? W końcu dzisiaj ważny dzień.
-No tylko się szybko obudziłam tak to jest spoko.
-To dobrze.A mogę się o coś zapytać?
-Wal śmiało.
-Czemu się tak na mnie patrzałaś?
-Eeee…-nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć.-No..eeee….ja….no wiesz…
-No właśnie chodzi o to, że nie wiem.-widać było że się trochę nabija. Chyba wiedział o co biega, ale udawał że nie wie.
-No bo ja…no ten tego….no bo wiesz…no dobra powiem Ci.Po prostu…kiedy zerwałam z Tomem zrozumiałam że Ty jesteś od niego lepszy.
On tylko spojrzał na mnie tak jakoś inaczej, a potem się uśmiechnął.
-Heh, ty i Tom to dwa różne światy, on jest za wielkim podrywaczem-powiedział.
-No chyba tak.
-Nie chyba a na pewno.
-Dobra to ja lecę do łazienki się ubrać,a potem w drogę nie?
-Nom.
Kiedy już wszyscy byli gotowi wyruszyliśmy w drogę do Berlina.Po drodze dużo gadaliśmy i śmialiśmy się. Czas leciał bardzo szybko.Gdy dojechaliśmy na miejsce poszliśmy za kulisy i tam mogliśmy się przygotować.
-No to wy występujecie pierwsze,a my po was-oznajmił światu Georg.
-Jakbyśmy nie wiedziały-powiedziałyśmy równo.
-Dobrze wtedy że wszystko wiecie i nie trzeba wyjaśniać. A macie gitary?
-Mamy.
-A o perkusję nawet nie zapyta-powiedziała Kat udając obrażoną.
-Bo perkusje na pewno wzięłaś, widziałem jak pakowałaś ją razem z Guciem do tyłu wozu.
-A…chyba że tak.
-Dobra to idźcie na scenę.
-Już?
-No a kiedy?Teraz.
-O rany, ja się denerwuję.
-Nie ma czego, oni was polubią na bank.
-Jasne, a jak się dowiedzą, że się z wami przyjaźnimy, a niektóre nawet coś więcej to zabiją nas od razu chyba.
-Nie no zabić nie, najwyżej pobiją.
-Naprawdę dodałeś nam otuchy wiesz-powiedziała Melody.
-Nie dziękujcie pogadamy jak zejdziecie ze sceny.Aha wiecie że mamy występować pięć metrów nad ziemią, na takiej płytce nie?
-Nie wiemy.
-To już wiecie.
-Ale ja mam lęk wysokości-powiedziałam.
-To nie patrz w dół, wtedy będzie dobrze-powiedział Tom.
-Aha, dzięki za radę-powiedziałam do niego i się odwróciłam.
-Jejciu Klaudia, czy to, że my już ze sobą nie jesteśmy musi znaczyć, że nie możemy się przjaźnić?-zapytał nagle.
-Myślałam, że kto inny tutaj tak myśli-powiedziałam do niego i dowróciłam się przodem.
-A jak ten drugi tak nie myśli to co będzie?
-No chyba przyjaciółmi możemy być nie?
-No to zgoda.
-Dobra to my już idziemy zaśpiewać nasz hit hehe-powiedziała Ola.
-A co śpiewacie?
-No naszą jedyną jak dotąd piosenkę”I believe I can fly”.
-Aha, fajna ona jest-do sali wszedł Bill.
Kiedy już weszłyśmy na scenę, 5 metrów nad ziemią na początku zakręciło mi się w głowie, ale potem si wuluzowałam jak zobaczyłam nawet transparenty dla nas. Strasznie mnie to ucieszyłó, chociaż dla TH było chyba sto razy więcej, ale to nie było teraz ważne. Liczył się tylko nasz występ.No i wypadłyśmy całkiem nieźle. Podobało się ludziom i to nas bardzo zadowoliło.Za kulisami wszyscy nam gratulowali takiej reakcji fanów.
-Blog 27 wszyscy wyśmiali, a was polubili i to bardzo-powiedział Tom.
-No to chyba dobrze nie.
-Ej…a gdzie jest Bill?-zapytałam. Rozejrzeliśmy się po sali, nie było go. Nagle usłyszeliśmy bardzo głośny huk i jak fani TH wstrzymują oddechi. Wybiegliśmy na scenę, a tam…..